środa, 16 września, 2026
spot_imgspot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

20 lat naturalnych wędlin robionych porządnie. Jak mała firma z Przelewic podbija rynek

Artykuł Sponsorowany

Na rynku, na którym wszystko chce być „premium”, „eko” albo „najlepsze w Polsce”, coraz częściej wygrywają ci, którzy nie muszą niczego udawać. Bo klienci – szczególnie dziś – szybko wyczuwają, gdzie kończy się jakość, a zaczyna marketing. W Przelewicach od 20 lat działa firma, która stawia na prostą, uczciwą zasadę: robić wędliny tak, jak robiło się je kiedyś – tradycyjnie, naturalnie i bez kombinowania, jak dla siebie.

Firma Handlowo-Usługowa „Irgo” to lokalny producent wyrobów wędliniarskich, który specjalizuje się w wędlinach przygotowywanych metodami tradycyjnymi, w oparciu o stare rodzinne receptury. Bez wielkich haseł, ale z bardzo konkretnym podejściem do produktu i do klienta. „Naturalne wędliny” brzmią jak slogan, który dziś widzimy na każdym kroku. Ale w przypadku IRGO to nie jest moda. To fundament działania od początku istnienia firmy. Produkty mają smak, który kojarzy się z domem, z wiejską spiżarnią i z czasami, gdy wędlina nie musiała być „aromatem” w opakowaniu, tylko czymś, co naprawdę pachnie mięsem i dymem.

Jak podkreśla Ireneusz Jung, założyciel firmy, od lat trzyma się jednej prostej zasady: robić tak, żeby samemu nie mieć żadnych wątpliwości, co trafia na stół.

– My nie robimy wędlin pod reklamę. Robimy je tak, żebyśmy sami chcieli je jeść. To jest dla mnie najprostszy, a zarazem najtrudniejszy test jakości – mówi Ireneusz Jung.

W praktyce oznacza to konsekwencję i powtarzalność. Klienci wracają po konkretne smaki, bo wiedzą, że dostaną produkt, który nie zaskoczy ich „inną recepturą” albo nagłym spadkiem jakości.

Stare receptury i tradycyjne metody

IRGO opiera swoją produkcję na rodzinnych recepturach, które nie powstały w biurze technologów żywności, ale w zwykłej kuchni – tam, gdzie liczył się smak, prostota i to, żeby wędlina była dobra również następnego dnia, a nie tylko „ładna” w opakowaniu.

– W tych recepturach jest coś, czego nie da się kupić w hurtowni. To jest pamięć smaku. I jeśli człowiek raz tego przypilnuje, to już wie, że nie chce iść na skróty – tłumaczy założyciel.

To podejście jest dziś szczególnie ważne, bo konsumenci coraz częściej szukają produktów, które smakują prawdziwie, a nie identycznie jak wszystko inne. IRGO odpowiada na to spokojnie – nie rewolucją, tylko konsekwencją.

20 lat na rynku to nie przypadek

W branży spożywczej nic nie dzieje się „na chwilę”. Jeśli firma działa od dwóch dekad, to znaczy, że utrzymała zaufanie ludzi. A zaufanie buduje się długo, szczególnie kiedy sprzedaje się jedzenie – rzecz najbardziej codzienną, najbliższą człowiekowi.

IRGO przez 20 lat wypracowało w regionie rozpoznawalność nie przez kampanie, ale przez produkt. I to jest coś, co wciąż działa najlepiej. Bo dobra wędlina broni się sama – smakiem, zapachem, strukturą.

– Najlepsza reklama to nie baner. Najlepsza reklama to klient, który wraca i mówi: biorę znowu to samo, bo było świetne. A takich klientów mamy coraz więcej, od Szczecina po południe województwa – podkreśla Ireneusz Jung.

Jak podkreśla przedsiębiorca, zmienił się rynek i zmieniły się oczekiwania. Jeszcze kilka lat temu wielu klientów kupowało „jak leci”, bo liczyła się cena i dostępność. Dziś coraz częściej pojawia się inne pytanie: co ja właściwie jem?. To widać szczególnie w mniejszych miejscowościach i w regionach, gdzie ludzie wciąż cenią lokalne produkty i znają różnicę między „wędliną” a wyrobem wędliniarskim, który tylko wygląda podobnie.

– Klienci są coraz bardziej świadomi. I ja się z tego cieszę, bo wtedy wygrywa uczciwość. Ludzie pytają, jak robimy, z czego robimy. To jest normalne i dobre – mówi założyciel IRGO.

W tym sensie niewielka masarnia z Przelewic wpisuje się w szerszy trend powrotu do lokalnych producentów. Ale robi to bez nadęcia. Firma nie udaje wielkiej manufaktury z katalogu – po prostu robi swoje.

Pomorze Zachodnie ma swój smak

Dla Przelewic i całego regionu IRGO to nie tylko zakład, ale też element lokalnej gospodarki i tożsamości. Miejsca takie jak to przypominają, że jakość nie musi przyjeżdżać z daleka. Czasem jest na miejscu, obok – tylko trzeba ją znać. A gdy turyści albo goście pytają, co warto spróbować „stąd”, odpowiedź bywa prosta: lokalne wędliny, które nie próbują być modne. One mają być dobre.

– Zawsze powtarzam: niech to będzie wędlina, którą można położyć na stole bez wstydu. Jak przychodzą goście, jak jest święto, jak jest zwykły dzień. Ma smakować zawsze – tłumaczy Ireneusz Jung. – Dla mnie tradycja to nie jest styl. To jest sposób pracy. Jak coś robisz tradycyjnie, to wiesz, że trzeba to robić porządnie. Inaczej nie ma sensu – dodaje.

Po 20 latach działalności IRGO z Przelewic jest przykładem firmy, która pokazuje, że w branży spożywczej wciąż wygrywa uczciwość i rzemiosło. Naturalne wyroby wędliniarskie, tradycyjne metody i rodzinne receptury – to brzmi prosto, ale właśnie o to chodzi. Bez patosu. Bez udawania. Z naciskiem na smak i jakość.

Gdzie można kupić wędliny od Irgo?

Czwartek: Kalisz Pomorski – targowisko, Strzelce Krajeńskie – targowisko, Świnoujście – targowisko.

Piątek: Szczecin – targowisko, ul. Jasna prawobrzeże, Myślibórz – targowisko.

Sobota: Choszczno – targowisko, Gryfino – targowisko, Rożnowo, Lubanowo, Szczecin – w każdą sobotę ul. Szczecińska (Targi Pyszności Warszewo), co drugą sobotę Bronowicka 41 (KOWR), Świnoujście – targowisko.

 

Popularne Artykuły