Atmosfera wokół Centrum Wodnego Laguna w Gryfinie staje się coraz bardziej napięta. Jak informują przedstawiciele strony związkowej, podczas niedawnego spotkania z władzami gminy miały paść sugestie dotyczące możliwej redukcji zatrudnienia w jednostce. Według relacji związkowców, dopiero po ograniczeniu liczby pracowników miałyby znaleźć się środki na podwyżki dla osób, które zachowałyby etaty.
Takie stanowisko wywołało zdecydowaną reakcję pracowników zatrudnionych w Lagunie. Podkreślają, że nie zgadzają się na scenariusz, w którym poprawa sytuacji płacowej części załogi miałaby odbywać się kosztem zwolnień innych pracowników.
– To rozwiązanie niedopuszczalne i społecznie niebezpieczne – mówią związkowcy związani z konfliktem wokół gryfińskiego obiektu sportowo-rekreacyjnego. – Pracownicy nie mogą być stawiani przeciwko sobie, a redukcje etatów nie powinny być sposobem na manipulowanie budżetem jednostki – komentują.
Spór wokół Laguny trwa już od miesięcy. Organizacje związkowe domagają się wzrostu wynagrodzeń, argumentując, że obecne pensje nie odpowiadają realiom rynku i rosnącym kosztom życia. W tle pozostają także problemy finansowe Centrum Sportu i Rekreacji oraz wielomilionowy deficyt, o którym wcześniej informowały lokalne media.
Cała sprawa zaczyna mieć również wyraźny wymiar polityczny. Konflikt uderza bowiem bezpośrednio w wizerunek władz Gryfina i burmistrza Mieczysława Sawaryna. Związkowcy coraz ostrzej mówią o braku realnego dialogu i przerzucaniu odpowiedzialności za sytuację finansową jednostki na pracowników.
– Jakiś czas temu burmistrz Sawaryn w telewizyjnym wywiadzie zapewniał, że spotka się osobiście z pracownikami, wskazywał, że dojdzie do tego zaraz po świętach. Do takiego spotkania nie doszło. Ostatnio nawet zapytałem pana burmistrza, o jakie święta chodziło… może o Boże Narodzenie – komentuje Piotr Przymusiński ze związku zawodowego Solidarność’80.
W samym Gryfinie coraz częściej pojawiają się pytania, czy władze miasta zdecydują się na reorganizację Laguny i ograniczenie zatrudnienia. Oficjalnych decyzji na razie nie ogłoszono, jednak po ostatnim spotkaniu emocje po stronie protestujących pracowników wyraźnie wzrosły. Przedstawiciele związków zawodowych zapowiadają, że nie wycofają się ze swoich postulatów i będą sprzeciwiać się wszelkim planom redukcji etatów. Ich zdaniem podwyżki nie mogą być finansowane poprzez zwalnianie części załogi, bo byłoby to – jak mówią – „budowanie stabilności jednych pracowników kosztem dramatów innych rodzin”.






