Fala problemów finansowych coraz mocniej uderza w kolejne sektory polskiej gospodarki. Najnowsze dane Polskiego Funduszu Rozwoju nie pozostawiają złudzeń: przedsiębiorcy na masową skalę szukają ochrony przed niewypłacalnością, a statystyki dotyczące postępowań restrukturyzacyjnych osiągają niespotykane dotąd poziomy. Szczególnie trudna sytuacja panuje wśród producentów mebli oraz w branży budowlanej.
Z najnowszych analiz PFR wyłania się niepokojący obraz kondycji krajowego biznesu. Choć zjawisko skokowego wzrostu problemów płynnościowych dotyka wielu gałęzi rynku, to właśnie budownictwo i przemysł meblarski stały się dziś papierkiem lakmusowym pogarszającej się koniunktury.
W sektorze budowlanym skala zjawiska przybrała niepokojące rozmiary. W ujęciu rocznym liczba ogłoszonych upadłości firm z tej branży wzrosła o 31,3%. Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące prób ratowania przedsiębiorstw poprzez mechanizmy naprawcze. Liczba postępowań restrukturyzacyjnych zwiększyła się aż o 115,8% rok do roku.
W odpowiedzi na narastający zator płatniczy i spadek liczby nowych inwestycji, przedsiębiorcy budowlani powszechnie sięgają po legalne narzędzia ochrony przed wierzycielami. O 33,1% wzrosła liczba przypadków ustalenia dnia układowego – kluczowego momentu w procedurze restrukturyzacyjnej, który zamraża dotychczasowe zobowiązania i pozwala na wypracowanie porozumienia w spłacie długu.
300% wzrostu postępowań naprawczych
O ile sytuacja w budownictwie wymaga dużej ostrożności, o tyle w branży meblarskiej – będącej dotąd jedną z eksportowych wizytówek Polski – dochodzi do prawdziwego tąpnięcia. Raport PFR wskazuje, że rok do roku liczba postępowań restrukturyzacyjnych wśród producentów mebli wzrosła aż o 300%.
Równolegle skokowo zwiększyło się wykorzystanie instrumentu dnia układowego – w tym sektorze odnotowano wzrost na poziomie 122% w skali roku.
Z czego wynika tak gwałtowne pogorszenie wyników finansowych polskich producentów? Eksperci PFR zwracają uwagę na kumulację kilku negatywnych czynników, z którymi firmy muszą mierzyć się jednocześnie. To agresywna konkurencja z Azji, coraz wyższe koszty surowców oraz presja energetyczna – drożejąca energia elektryczna i paliwa stanowią znaczny ciężar operacyjny, którego nie da się w pełni przenieść na odbiorców końcowych.
Obecny trend wyraźnie pokazuje, że polskie firmy – zamiast ogłaszać natychmiastową likwidację – próbują wykorzystać wszelkie dostępne ścieżki prawne, by przetrwać trudny okres. Pytanie tylko, jak wiele z nich zdoła pomyślnie przejść proces układowy i powrócić do pełnej rentowności.






