Sprawdzamy samorządy i to, jakie premie lub nagrody wypłacane są urzędnikom najwyższego szczebla. Dziś spoglądamy na Trzcińsko-Zdrój. W piśmie urząd precyzyjnie informuje, że burmistrz w 2025 roku nie otrzymał nagrody. Problem zaczyna się przy dwóch innych kluczowych osobach: sekretarzu i skarbniku gminy. W ich przypadku urząd nagle zmienia logikę. Zamiast podać wysokość nagród i dodatków, odsyła do oświadczeń majątkowych oraz do regulaminu wynagradzania. To nie jest odpowiedź na pytanie – to próba obejścia obowiązku informacyjnego.
Skarbnik i Sekretarz gminy otrzymali dodatkowe wynagrodzenie, to urząd przyznaje, ale jakiej wysokości – to już tajemnica. Brak podanych konkretnych kwot i odwołanie się do oświadczeń majątkowych to nie jest jawność. Oświadczenia majątkowe to nie alibi – sekretarz i skarbnik rzeczywiście składają oświadczenia majątkowe, w których wykazują swoje roczne dochody. Ale z punktu widzenia przejrzystości finansów publicznych to dopiero punkt wyjścia, a nie docelowa informacja.
Z oświadczenia majątkowego skarbnik Czesławy Trautman‑Winnik za 2024 rok wynika, że z tytułu powołania w Urzędzie Miejskim uzyskała 202 209,51 zł. Sekretarz gminy Aneta Dziedzic w 2024 roku z tytułu zatrudnienia otrzymała 217 095,87 zł. To są kwoty roczne, łączne. Nie wiemy jednak:
- jaka część tych sum to wynagrodzenie zasadnicze,
- jaka część to dodatki funkcyjne,
- jaka część to nagrody (uznaniowe, regulaminowe, jubileuszowe),
- czy i w jakiej wysokości przyznawano im dodatkowe świadczenia w 2025 roku
- za co zostały przyznane nagrody – a uzasadnienie ma znaczenie.
Odesłanie do oświadczeń majątkowych nie odpowiada więc na kluczowe pytanie: ile konkretnie wyniosły nagrody i dodatki dla sekretarza i skarbnika w 2025 roku. To tak, jakby na pytanie „ile wyniosła nagroda?” odpowiedzieć „proszę spojrzeć na roczny PIT”.
Zbiorcze kwoty zamiast realnej jawności
Jeszcze bardziej problematyczne jest podejście do nagród dla kierowników i dyrektorów. Urząd podaje, że:
- na stanowiskach kierowniczych w urzędzie (kierownicy referatów) w 2025 roku pracowały 3 osoby, a łączna wysokość nagród i dodatków wyniosła 59 000 zł,
- dyrektorzy i kierownicy jednostek organizacyjnych gminy (7 osób) otrzymali w 2025 roku łącznie 189 438 zł nagród i dodatków.
To są liczby, które robią wrażenie – łącznie 248 438 zł dodatkowych świadczeń dla 10 osób w ciągu roku. Ale znów: brak jest jakiegokolwiek rozbicia. Nie wiemy:
- ile otrzymała każda z tych osób,
- jaka część to dodatki ustawowe (np. funkcyjne), a jaka część to nagrody uznaniowe,
- czy nagrody były przyznawane jednorazowo, cyklicznie, z jakiej okazji i według jakich kryteriów.
Co więcej, urząd wprost stwierdza, że „pozostałe wartości wynikają z wyliczeń arytmetycznych i nie stanowią informacji publicznej”. To zdanie jest szczególnie niepokojące, bo sugeruje, że władze gminy uznają za „niepubliczne” wszystko, co wymaga prostego podzielenia kwoty na osoby lub składniki. Tymczasem informacja o tym, ile nagrody otrzymał konkretny kierownik czy dyrektor jednostki publicznej, jest klasycznym przykładem informacji publicznej – dotyczy wydatkowania środków publicznych na wynagrodzenia osób pełniących funkcje publiczne.
Regulamin jako zasłona dymna
W odpowiedzi powtarza się jeszcze jeden motyw: odwołanie do regulaminu wynagradzania. Urząd podkreśla, że:
„Regulamin Urzędu Miejskiego nie przewiduje wypłaty premii dla pracowników. Pracownicy Urzędu Miejskiego otrzymali nagrody zgodnie z regulaminem wynagradzania. Regulamin nie przewiduje wypłaty nagród z tytułu konkretnych świąt, czy okazji”.
Formalnie brzmi to poprawnie, ale w praktyce niczego nie wyjaśnia. Obywatela nie interesuje, czy nagroda była „świąteczna”, „okolicznościowa” czy „regulaminowa”. Interesuje go:
- kto,
- kiedy,
- za co,
- w jakiej wysokości otrzymał dodatkowe środki z budżetu gminy.
Regulamin wynagradzania określa ramy, ale nie zastępuje informacji o konkretnych decyzjach finansowych. To, że nagroda jest „regulaminowa”, nie czyni jej mniej publiczną.
Co tu naprawdę jest problemem?
Problem Gminy Trzcińsko‑Zdrój nie polega na tym, że wypłaca nagrody czy dodatki. To jest normalny element systemu wynagradzania w samorządzie. Problem polega na tym, że:
- unika podania konkretnych kwot nagród i dodatków dla kluczowych osób (sekretarz, skarbnik),
- chowa się za oświadczeniami majątkowymi, które pokazują tylko łączne dochody, bez struktury,
- podaje jedynie zbiorcze sumy dla grup stanowisk, uniemożliwiając ocenę, czy środki są dzielone sprawiedliwie i racjonalnie,
- próbuje wprowadzić własną definicję informacji publicznej, sugerując, że „wyliczenia arytmetyczne” nie podlegają ujawnieniu.
W efekcie mieszkaniec gminy, nawet jeśli poświęci czas na analizę oświadczeń majątkowych i regulaminów, nadal nie dowie się, ile dokładnie nagród i dodatków otrzymali w 2025 roku sekretarz, skarbnik, kierownicy referatów i dyrektorzy jednostek. A to właśnie te dane pozwalają realnie kontrolować władzę.
Art. 10 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej mówi o obowiązku udostępniania informacji na wniosek. Obywatel, czy też media, pytają wprost o nagrody i dodatki. Zamiast prostych liczb dostał konstrukcję, która bardziej przypomina próbę obrony przed jawnością niż realizację ustawowego obowiązku.
Jeżeli gmina nie potrafi – albo nie chce – odpowiedzieć na tak podstawowe pytanie, jak wysokość nagród dla swoich najważniejszych urzędników, to znaczy, że z przejrzystością w Trzcińsku‑Zdroju jest poważny problem. A tam, gdzie brakuje przejrzystości, zawsze pojawia się cień wątpliwości: czy pieniądze publiczne są wydawane w sposób, którego władza nie chce pokazać swoim mieszkańcom.






