sobota, 11 kwietnia, 2026
spot_imgspot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Dreszczowiec w Zielonej Górze. Cartier spudłował dwa rzuty, King wyszarpał zwycięstwo

To był mecz, w którym emocje nie opadły ani na chwilę. W końcówce spotkania wszystko rozstrzygnęło się w ciągu ułamku sekundy i… na linii rzutów wolnych. King Szczecin pokonał Orlen Zastal Zielona Góra 75:74, przerywając serię pięciu kolejnych zwycięstw gospodarzy na własnym parkiecie.

Decydujące momenty należały do Mateusza Kostrzewskiego i… Patricka Cartiera.

Przy stanie 74:74 i zaledwie 3,4 sekundy przed końcem Kostrzewski stanął na linii rzutów wolnych. Wykorzystał jeden z nich i wyprowadził Kinga na prowadzenie. Po chwili sędziowie odgwizdali przewinienie na Patricku Cartierze. Zawodnik Zastalu miał dwa rzuty – jeden mógł dać remis, dwa zwycięstwo. Nie trafił żadnego. Hala w Zielonej Górze na moment zamarła, a po chwili wybuchła radość szczecińskiej drużyny.

King wygrał 75:74.

Mecz pełen napięcia

Spotkanie od początku zapowiadało się interesująco. King lepiej wszedł w mecz i po akcji Anthony’ego Robertsa prowadził 6:0. Gospodarze szybko jednak odpowiedzieli – Jakub Szumert i Jayvon Maughmer przywrócili równowagę, a Krzysztof Sulima zbliżył Zastal na jeden punkt. Po pierwszej kwarcie było 18:16 dla gości.

Druga część gry była równie wyrównana. King próbował odskoczyć na kilka punktów po rzucie wolnym Nemanji Popovicia, ale gospodarze odpowiedzieli serią trafień Marcina Woronieckiego i Jakuba Szumerta. Trójki dorzucili Andrzej Mazurczak i Maughmer. Szczecinianie trzymali jednak kontakt dzięki dobrej grze Przemysława Żołnierewicza i Robertsa. Do przerwy Zastal prowadził minimalnie – 43:41.

Po zmianie stron tempo gry wcale nie spadło. King doprowadzał do wyrównania po akcjach Popovicia i Tomasza Gielo, ale gospodarze wciąż znajdowali odpowiedź. Chavaughn Lewis i Mazurczak utrzymywali Zastal na prowadzeniu. W końcówce trzeciej kwarty trafienia reprezentantów Polski – Żołnierewicza i Gielo – sprawiły, że po 30 minutach było tylko 58:56 dla gospodarzy.

Czwarta kwarta była prawdziwą walką nerwów. Żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na więcej niż kilka punktów. Na minutę przed końcem po trójce Noaha Freidela ponownie był remis.

Ostatnie sekundy przyniosły dramatyczny zwrot akcji. Rzut wolny Mateusza Kostrzewskiego dał prowadzenie Kingowi. Po chwili Cartier miał w rękach losy spotkania, ale nie wytrzymał presji. Dwa spudłowane rzuty wolne oznaczały koniec meczu i zwycięstwo szczecińskiej drużyny.

Sukces Kinga jest tym bardziej imponujący, że zespół miał poważne problemy kadrowe. W meczu nie zagrał Jeremy Roach, a występ Jovana Novaka stał pod znakiem zapytania po urazie odniesionym na zgrupowaniu reprezentacji Serbii. Novak pojawił się na parkiecie, ale spędził na nim tylko 15 minut i w połowie trzeciej kwarty opuścił boisko.

Statystyki także nie przemawiały za szczecinianami. King trafił zaledwie dwie trójki przy aż osiemnastu próbach i popełnił aż 17 strat. Mimo tego potrafił wyrwać zwycięstwo.

Najlepszy mecz w sezonie rozegrał Przemysław Żołnierewicz, który zdobył 22 punkty, dołożył pięć asyst i trzy zbiórki, trafiając siedem z jedenastu rzutów z gry.

Spotkanie miało również swój dodatkowy kontekst. Trener Kinga Maciej Majcherek po raz drugi w tym sezonie ligowym okazał się lepszy od szkoleniowca Zastalu Arkadiusza Miłoszewskiego – który jeszcze w ubiegłym sezonie był trenerem Wilków, a Majcherek jest asystentem.

Popularne Artykuły