czwartek, 19 lutego, 2026
spot_imgspot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

„Dziecko nie potrzebuje ojca idealnego”. O Klubie TATY, emocjach i relacjach

Ojcostwo jeszcze do niedawna bywało sprowadzane do jednej roli: tej, która „musi dać radę”. Bez słabości, bez emocji, bez czasu na pytania. Dziś coraz więcej mężczyzn mówi jednak wprost, że chce inaczej – być obecnym, zaangażowanym i naprawdę blisko swoich dzieci. Szukają przestrzeni, w której mogą spędzać z nimi wartościowy czas, ale też spotkać innych ojców, porozmawiać bez ocen i bez masek. Z tej potrzeby rodzą się inicjatywy oddolne, tworzone nie przez instytucje, lecz przez ludzi i dla ludzi. Jedną z nich jest Klub TATY – miejsce, w którym ojcostwo przestaje być samotną drogą, a staje się wspólną przygodą, opartą na relacjach, uważności i zwykłej, ludzkiej obecności. O tym, dlaczego emocje są kluczowe w ojcostwie, rozmawiamy z Tomaszem Osmanem, twórcą Klubu TATY.

Na początek – skąd w ogóle wziął się pomysł na Klub TATY w Policach? Czy była to osobista potrzeba, czy raczej odpowiedź na to, co działo się wokół – wśród innych ojców?

– Zdecydowanie osobista potrzeba. Największym motywatorem jest trójka moich niesamowitych dzieci. Kiedy zostałem tatą, podjąłem decyzję, że chcę budować świadomą i trwałą relację z moimi dziećmi. Czyli coś, czego nie miałem w dzieciństwie. Mój tato, który jest dobrym człowiekiem, większość swojego czasu poświęcał na pracę i utrzymanie rodziny, i nie zdołał zbudować ze mną głębszej relacji. Ja zdecydowałem, że chcę inaczej, że chcę być blisko z moimi dziećmi. Organizując dla nas różne aktywności i wyprawy, zacząłem zapraszać najpierw znajomych z dziećmi. Po kilku takich wypadach pomyślałem, że dlaczego by się nie otworzyć na innych tatów? I tak narodził się Klub Taty.

Klub TATY to miejsce tworzone przez ojców dla ojców. Co to w praktyce oznacza?

– Oznacza to, że wspólnie robimy fajne rzeczy z naszymi dzieciakami, ale bez telefonów i innych rozpraszaczy, które sprawiają, że ludzkie nie są razem obok siebie. Chodzimy po górach, biwakujemy nad jeziorem, budujemy karmniki dla ptaków, czy nocujemy w nieoczywistych miejscach, jak np. ostatnio w bibliotece. Robiąc atrakcyjne rzeczy, budujemy nie tylko relacje i piękne wspomnienia u naszych dzieci, ale poznajemy również innych wartościowych facetów. Mamy czas na to, aby się pośmiać, ale również porozmawiać na głębsze tematy i być dla siebie wsparciem.

Jakie potrzeby ojców najczęściej ujawniają się podczas spotkań?

– To, co jest zaczynem, który sprawia że tatowie pojawiają się ze swoimi dziećmi, to chęć spędzenia wartościowego czasu ze swoim dzieckiem. Dopiero później przychodzi coś więcej. Tatowie uświadamiają sobie, że obecność innych ojców może być również dla nich sposobem na świetnie spędzenia czasu. Że można to zrobić bez alkoholu i się dobrze bawić. Zwłaszcza podczas dłuższych wypadów z noclegiem tego czasu na rozmowy i integrację jest więcej. Trudno wskazać jakiś jeden wyróżniający się mianownik.

Czy współczesny ojciec wciąż musi udowadniać, że jest „równie ważny” w wychowaniu dziecka?

– Świadomość społeczna coraz bardziej się zmieniła. Ojciec, który spędza czas z dzieckiem, jest obrazkiem, który coraz mniej dziwi. Z moich doświadczeń wynika, że społeczeństwo coraz bardziej się polaryzuje. Rośnie liczba ojców, którzy chcą świadomie budować piękne i trwałe emocje ze swoimi dziećmi, ale też mamy coraz więcej „chłopców”, którzy boją się wziąć odpowiedzialność za życie swoje i dziecka. W kwestii stereotypów to widzę zwłaszcza jeden, który jest bardzo groźny. A mianowicie: „chłopaki nie płaczą”. Od małego dzisiejszemu pokoleniu ojców wpajano: bądź silny, nie płacz, emocje to słabość, swoje problemy rozwiązuj sam, etc. Trudno jest być dobrym tatą, kiedy nie ma się poukładanego własnego świata emocji.

W Klubie TATY jest miejsce na rozmowę o emocjach?

– Myślę, że niewspółczesnemu facetowi nie jest łatwo mówić o emocjach. Bo nawiązując do mojej wcześniejszej wypowiedzi, byliśmy uczeni, aby tych emocji i uczyć nie okazywać, bo to jest słabość. Na szczęście to powoli się zmienia. Na wypadach Klubu Taty jest też czas i miejsce na to, aby porozmawiać o takich sprawach. Wydaje mi się, że jest to naturalne, że kiedy czujesz się bezpiecznie i komfortowo w towarzystwie innych ojców, to masz możliwość głębszej rozmowy, aniżeli zwyczajowe „small talk” . Takie rozmowy mają miejsce spontanicznie i są niewymuszone, ale myślę że właśnie wtedy bywają najbardziej owocne.

Pojawia się też temat alienacji rodzicielskiej – często bardzo bolesny. Czy to realny problem wśród ojców, którzy trafiają do Klubu?

– Tak, zdecydowanie. Znakiem czasu jest to, że coraz więcej dzieci wychowuje się w rozbitych rodzinach. Osobiście uważam, że tutaj płeć nie ma znaczenia. Zarówno kobieta jak i mężczyzna może robić krzywdę, jako rodzic, swojemu dziecku. Jest to kwestia tego, kto jakim jest człowiekiem. Ja w Klubie Taty spotykam ojców, którzy mimo trudności w relacjach z byłymi partnerkami, starają się być dobrymi i zaangażowanymi ojcami. Wielokrotnie otrzymywałem wiadomości od załamanych ojców w stylu: „Tomku, wybacz, ale nas nie będzie. Moja ex nie dotrzymała umowy i nie przekazała mi dzieci na weekend”. Są to to bardzo trudne rozmowy i osobiście serce mi się kraje, kiedy słyszę załamanego ojca, który nie może spotkać się ze swoim dzieckiem…

Jakiego wsparcia najbardziej potrzebują ojcowie, mający ograniczony lub zerwany kontakt z dzieckiem?

– Wiesz co, myślę że głównie rozmowy i wsparcia emocjonalnego. W kwestiach prawnych jest sporo organizacji, które takie wsparcie oferuje. To co jest kluczowe w wypadach Klubu Taty to fakt bycia w grupie dorosłych facetów, którzy rozumieją ciebie i to, jak ważne jest dla ciebie ojcostwo. Czasami sam fakt przebywania w takiej grupie ma większe znaczenie niż niejedna rozmowa. Z mojego ponad dwuletniego doświadczenia jasno wynika bowiem, że facet, który chce świadomie spędzać czas ze swoimi dziećmi, to naprawdę w porządku gość. A jak do tego dorzucimy jeszcze szczęśliwe dzieci, cieszące się sobą nawzajem i czasem z tatą, to tworzy się niesamowita przestrzeń, w której dzieją się piękna rzeczy. Widzę też, jak żyje nasza męska grupa na Whatsapp Klubu Taty. Są tam tylko zweryfikowani przeze mnie ojcowie. Na niej dzielimy się zarówno tzw. „heheszkami”, ale również pomagamy sobie nawzajem kiedy i planujemy kolejne wyprawy.

Jak rozmawiać o alienacji rodzicielskiej odpowiedzialnie – bez eskalowania konfliktów, ale też bez zamiatania problemu pod dywan?

– Nie czuję się na siłach, aby odpowiedzieć na to pytanie. Mam tę samą żonę od kilkunastu lat, którą kocham i z którą mam trójkę fantastycznych dzieci. W Klubie Taty widzę jedynie skutki alienacji rodzicielskiej  i to, że ojcowie, których ten problem dotyka, szybko znajdują wspólny język.

Klub TATY właśnie się rejestruje, by uzyskać status stowarzyszenia. Dlaczego to ważny moment?

– Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym podkreślić, iż pomimo że jest nas najwięcej z Polic, to jednak na nasze wydarzenia przyjeżdżają tatowie z całej Polski. Ba, nawet na wyprawie w Krakowie i Pieninach w maju zeszłego roku, pojawił się raz rodowity Rumun wraz synem (Janek i Stefan pozdrawiam – to polskie wersje ich imion). Ale wracając do pytania: to duży krok, gdyż pozwoli nam przede wszystkim pozyskiwać granty i dotacje na prowadzenie działań. Do tej pory większość naszych działań realizujemy własnymi siłami, a trochę ich jest, bo m.in. raz w miesiącu coś się u nas dzieje. Druga ważna sprawa to sponsorzy. Aby móc ich pozyskiwać, potrzebne są ramy prawne, a powołanie stowarzyszenia takie zapewnia. Media społecznościowe Klubu Taty szybko się rozwijają, a nasze treści tylko w II półroczu 2025 wyświetlone zostały ponad milion razy. Każda darowizna na naszą działalność pozwoli działać mocniej, lepiej i na większą skalę. Dla przykładu w zeszłym roku wspólnie z Gminą Police i kilkoma sponsorami zrobiliśmy grę terenową dla rodziców z dziećmi „Wakacje w Policach są super”. To wydarzenie okazało się wielkim sukcesem. Gra miejska polegała na tym, że przez 5 dni codziennie publikowaliśmy jedno zdjęcie tajemniczego miejsca z terenu Gminy Police na FB Klubu Taty, a zadaniem rodziców z dziećmi było odnaleźć je, zrobić zdjęcie i przesłać na maila. Spośród wszystkich zgłoszeń, a było ich ponad 350, rozlosowaliśmy atrakcyjne nagrody. Im będziemy mieli więcej sponsorów, tym częściej będziemy mogli działać z tego typu akcjami.

Jakie działania chcecie rozwijać po formalnym powołaniu stowarzyszenia?

– Z pewnością kontynuować będziemy comiesięczne tatowo-dzieciowe wypady. Jest to podstawa naszej działalności. Na tym się głównie koncentrujemy. Natomiast to, co mocno chodzi mi po głowie, to warsztaty/szkolenia/webinary dla ojców z podnoszenia kompetencji ojcowskich. Jest to temat szczególnie ważny i mocno leży mi na sercu. Bez wątpienia zrobimy też kolejną edycję gry terenowej „Wakacje w Policach są super”. Mam jeszcze kilka pomysłów, gdzie trwają już rozmowy, ale o szczegółach powiem jak już wszystko będzie zapięte na ostatni guzik.

Czy w Policach potrzebna jest dziś silna, zaangażowana wspólnota ojców?

– W moim przekonaniu Klub Taty pokazuje, że bycie tatą to piękna i niesamowita przygoda, która przeżywana z innymi ojcami  i ich dziećmi jest bardziej intensywna, i kolorowa. Pokazujemy, że szczęście daje drugi człowiek i relacja z nim, a życie bez smartfona zwyczajnie smakuje lepiej.

Na koniec – pytanie osobiste. Czego Ty sam nauczyłeś się o ojcostwie dzięki Klubowi TATY?

– Głęboko wierzę, że dziecko nie potrzebuje ojca idealnego, potrzebuje ojca obecnego i że to, co najcenniejszego możemy dać dziecku, jest czas i uwaga.

I jakim ojcem chcesz być za kilka, kilkanaście lat?

– Takim, który w oczach dziecka będzie uchodził za kochającego, stanowiącego oparcie, do którego niezależnie od wszystkiego można zwrócić się o pomoc w każdej sytuacji.

 

 

Popularne Artykuły