Po emocjonującym spotkaniu w stolicy King Wilki Morskie Szczecin dopisują kolejne zwycięstwo do swojego ligowego dorobku. Choć początek nie zwiastował łatwej przeprawy, mistrzowie Polski z minuty na minutę rozkręcali się coraz bardziej, by ostatecznie pewnie pokonać Dziki Warszawa 96:85. Było wszystko – słabszy start, efektowna dominacja w drugiej kwarcie, kontrola tempa gry i zimna krew w końcówce.
Pierwsza kwarta meczu pomiędzy Kingiem Wilkami Morskimi Szczecin a Dzikami Warszawa nie układała się po myśli aktualnych mistrzów Polski. Od pierwszych minut to gospodarze narzucili tempo i szybko objęli prowadzenie, utrzymując przewagę przez większość tej części gry. Szczecinianie mieli problemy ze skutecznością i długo nie potrafili znaleźć swojego rytmu w ataku.
W szeregach Wilków wyróżniał się Nemanja Popović, który niemal w pojedynkę trzymał drużynę w grze – tylko w pierwszej kwarcie zdobył 8 punktów. Po ponad siedmiu minutach rywalizacji King po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie 16:15. Dziki odpowiedziały szybko czterema punktami, ale końcówka należała do Wilków. Seria siedmiu punktów dała im zwycięstwo w tej części spotkania 23:19. Warto jednak zaznaczyć, że szczecinianie nie trafili w pierwszej kwarcie ani jednego rzutu zza łuku – mimo to potrafili wykorzystać swoje szanse i zakończyć tę odsłonę potyczki z korzystnym wynikiem.
Druga kwarta była już pod kontrolą Kinga, a Novak rozdawał piłki jak z nut. Szczecinianie wyszli na parkiet z dużą pewnością siebie i szybko zbudowali ośmiopunktowe prowadzenie 32:24. Choć Dziki Warszawa na moment zdołały zbliżyć się na zaledwie trzy punkty, to mistrzowie Polski błyskawicznie odzyskali rytm i zaczęli dominować w ataku.
Wilki grały zespołowo, agresywnie w obronie i skutecznie w szybkim ataku. Doskonale rozgrywał Jovan Novak, który już do przerwy zanotował aż 9 asyst, kreując kolegów do łatwych punktów. Dzięki jego świetnej organizacji gry King pewnie utrzymał przewagę i na przerwę schodził z prowadzeniem 54:42.
Trzecia kwarta meczu w Warszawie była najbardziej wyrównanym fragmentem spotkania. Obie drużyny odpowiadały sobie punkt za punkt, a gra toczyła się w dobrym tempie. King Wilki Morskie kontrolowały jednak sytuację na parkiecie, nie pozwalając gospodarzom zbliżyć się na niebezpieczny dystans. Choć tę część gry minimalnie wygrały Dziki 21:20, to przewaga szczecinian pozostała bezpieczna. Przed rozpoczęciem ostatniej kwarty na tablicy widniał wynik 74:63 dla Kinga.
Czwarta kwarta zaczęła się idealnie dla Wilków, doskonała gra pozwoliła szczecinianom na 16-punktowe prowadzenie! Dziki próbowały odrabiać straty, ale Wilki Morskie Szczecin kontrolowały przebieg gry i bezlitośnie wykorzystywały każdy błąd rywali. Gospodarze nie składali broni – na niespełna minutę przed końcem spotkania zdołali zbliżyć się do zaledwie pięciu punktów różnicy, co na chwilę wprowadziło dodatkowe emocje. Wilki zachowały jednak zimną krew. W decydujących momentach zagrały pewnie i skutecznie, zamykając mecz serią punktów, która rozwiała wszelkie wątpliwości. Ostatecznie King wygrał w Warszawie 96:85.






