czwartek, 14 maja, 2026
spot_imgspot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Ma być Drawieński Park Narodowy i już. Weto prezydenta uruchomiło polityczny spór, w którym przyroda schodzi na dalszy plan

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy powołującej Park Narodowy Doliny Dolnej Odry zamknęła formalnie długi i niełatwy proces, który od początku budził silne emocje wśród samorządów. Jednocześnie weto nie zakończyło sporu. Przeciwnie – uruchomiło nowy etap, w którym dyskusja o ochronie przyrody coraz wyraźniej ustępuje miejsca politycznej konfrontacji. O ile już wcześniej spór o powołanie parku został mocno upolityczniony przez prawicowych polityków, ale wówczas były realne założenia ochrony przyrody Międzyodrza. Teraz to już tylko „ambicjonalna gra, żeby utrzeć nosa Nawrockiemu” – słyszymy w kuluarach Koalicji Obywatelskiej.

Idea utworzenia parku narodowego na obszarze Międzyodrza była wspierana przez przyrodników i część środowisk eksperckich. Argumentowano, że to jeden z najcenniejszych przyrodniczo obszarów w Polsce – unikalny w skali całej Europy teren, który wymaga kompleksowej ochrony w najwyższej możliwej formie.

Jednocześnie projekt od początku napotykał opór części samorządów oraz środowisk politycznych. Obawy dotyczyły m.in. ograniczeń inwestycyjnych, ingerencji państwa w lokalne kompetencje czy wpływu na rozwój gospodarczy. W debacie publicznej pojawiały się również argumenty, które – jak wskazywali eksperci – nie zawsze miały oparcie w faktach, co dodatkowo polaryzowało dyskusję.

Weto i zmiana kierunku

Zawetowanie ustawy przez prezydenta definitywnie zatrzymało projekt w jego pierwotnym kształcie. Jednak zamiast powrotu do merytorycznej debaty nad przyszłością ochrony Międzyodrza, pojawiła się alternatywna koncepcja – włączenia fragmentów tego obszaru do Drawieńskiego Parku Narodowego. Z formalnego punktu widzenia to rozwiązanie dopuszczalne. Z przyrodniczego – budzące poważne wątpliwości.

Jak wynika z rozmów z ekspertami, taka koncepcja ma ograniczoną wartość ochronną. Międzyodrze jest ekosystemem o charakterze całościowym – jego funkcjonowanie zależy od integralności przestrzennej. Ochrona fragmentaryczna, obejmująca niewielkie wycinki, nie zabezpiecza kluczowych procesów przyrodniczych.

Jak wskazują przyrodnicy, sens przyrodniczy ma tylko rozwiązanie obejmujące całość Międzyodrza, ewentualnie jego zdecydowaną większość. W ich ocenie obecna propozycja ma charakter pozorny i nie odpowiada skali wyzwań. Tego pomysłu nie popierają nawet ci, którzy zainicjowali ideę utworzenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry.

Na poziomie lokalnym sytuacja jest równie złożona. Szczecin podjął już uchwałę, zgadzając się na włączenie około 56 hektarów do Drawieńskiego Parku Narodowego. To pierwszy formalny krok w kierunku realizacji nowej koncepcji. Jednak dalszy proces wymaga zgody kolejnych samorządów – w tym gminy Kołbaskowo, powiatu polickiego oraz sejmiku województwa. I właśnie na tym etapie pojawiają się poważne wątpliwości.

W Kołbaskowie stanowiska są podzielone. Choć wójt gminy opowiada się za rozszerzeniem parku, część radnych podchodzi do projektu sceptycznie, wskazując na brak jasnych korzyści i niepewność co do skutków. Jeszcze wyraźniej widać to w innych gminach. Widuchowa już wcześniej odrzuciła podobne rozwiązania, argumentując, że fragmentaryczne włączenie terenów do parku nie zapewni realnej ochrony przyrody. Lokalni samorządowcy deklarują gotowość powrotu do rozmów o pełnowymiarowym Parku Narodowym Doliny Dolnej Odry, ale sprzeciwiają się obecnej formule.

Gryfino od początku pozostaje przeciwne jakimkolwiek rozwiązaniom tego typu.

Polityka zamiast ochrony

Najbardziej znacząca zmiana dotyczy jednak charakteru samej debaty. Z rozmów z politykami wynika, że obecna koncepcja rozszerzenia Drawieńskiego Parku Narodowego postrzegana jest już nie jako projekt przyrodniczy, lecz czysto polityczny.

W nieoficjalnych wypowiedziach pojawia się przekonanie, że działania resortu klimatu mają charakter reakcji na weto prezydenta – próbę „obejścia” decyzji i jednocześnie demonstrację sprawczości. W tle pojawiają się również wątki wewnętrzne, związane z rywalizacją polityczną i potrzebą osiągnięcia sukcesu wizerunkowego.

Dziś nawet sami politycy KO, z którymi rozmawialiśmy, wskazują, że obecny pomysł poszerzenia Drawieńskiego Parku Narodowego o skrawek Międzyodrza to tylko i wyłącznie polityka, chęć utarcia nosa Karolowi Nawrockiemu i ambicjonalna sprawa samej Ministry Klimatu i Środowiska, Pauliny Hennig-Kloski, która przegrała wewnętrzne wybory o przywództwo w Polska 2050 i teraz potrzebuje „sukcesu”.

Tego typu narracja, niezależnie od jej pełnej trafności, wpływa na odbiór całego procesu. Podważa zaufanie do intencji decydentów i utrudnia prowadzenie rzeczowej dyskusji.

Efektem jest sytuacja, w której pierwotny cel – ochrona jednego z najcenniejszych obszarów przyrodniczych w Polsce – schodzi na dalszy plan. Zamiast debaty o modelu ochrony, granicach parku czy mechanizmach współpracy z samorządami, dominuje wątpliwy pomysł – o czym mówią przyrodnicy.

Na dziś scenariusz jest niejednoznaczny. Rozszerzenie Drawieńskiego Parku Narodowego może dojść do skutku, ale jego zakres będzie ograniczony i zależny od decyzji kolejnych samorządów. Jednocześnie powrót do koncepcji Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry pozostaje możliwy, choć wymagałby ponownego otwarcia procesu legislacyjnego i politycznego porozumienia.

Popularne Artykuły