Po niemal trzech latach od tragicznego wybuchu w jednej z pracowni Akademii Sztuki w Szczecinie prokuratura zakończyła kluczowy etap śledztwa. Zarzuty usłyszały dwie osoby – jedna z wykładowczyń prowadzących zajęcia oraz rektor uczelni. To finał wielomiesięcznych analiz, przesłuchań i oczekiwania na opinie biegłych, które miały wyjaśnić okoliczności zdarzenia, w wyniku którego życie straciła młoda studentka.
Do tragedii doszło w czerwcu 2023 roku w budynku Akademii Sztuki przy ulicy Kolumba. W trakcie zajęć związanych z historycznymi technikami graficznymi doszło do eksplozji łatwopalnych oparów. Ogień błyskawicznie objął pomieszczenie. Najciężej poszkodowana została 20-letnia studentka Maria Majcher, która doznała rozległych poparzeń niemal całego ciała. Mimo wielomiesięcznej walki lekarzy o jej życie, kilka miesięcy później zmarła. Obrażenia odniosły również dwie wykładowczynie obecne w pracowni.
Śledczy uznali, że odpowiedzialność za dopuszczenie do niebezpiecznej sytuacji może ponosić osoba sprawująca bezpośredni nadzór nad zajęciami. Według ustaleń prokuratury studentka wykonywała czynności związane z wykorzystaniem substancji łatwopalnych, a warunki pracy nie zapewniały odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa. W pomieszczeniu miało brakować właściwej wentylacji, nie zapewniono również pełnego zabezpieczenia odzieżą ochronną. Dodatkowo w pracowni przechowywane były znaczne ilości substancji chemicznych.
Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie prokurator Julia Szozda, zarzut wobec pracownicy dydaktycznej dotyczy nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów łatwopalnych. Śledczy wskazują, że studentka została pozostawiona bez właściwego nadzoru podczas wykonywania czynności wymagających szczególnej ostrożności. Za ten czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Drugą osobą, która usłyszała zarzuty, jest rektor Akademii Sztuki. W tym przypadku prokuratura mówi o nieumyślnym niedopełnieniu obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa i higieny pracy na uczelni. Według śledczych zaniedbania miały mieć charakter systemowy i dotyczyć organizacji warunków pracy oraz nadzoru nad przestrzeganiem procedur bezpieczeństwa.
Sprawa od początku budziła ogromne emocje nie tylko w środowisku akademickim, ale również wśród mieszkańców Szczecina. Wypadek zwrócił uwagę na bezpieczeństwo podczas zajęć artystycznych, w których wykorzystywane są substancje chemiczne i technologie mogące stwarzać zagrożenie. Pojawiły się również pytania o procedury obowiązujące na uczelni oraz sposób organizacji zajęć wymagających stosowania materiałów łatwopalnych.
Według informacji przekazanych przez prokuraturę obie osoby odmówiły składania wyjaśnień.






