To miał być mecz, który pozwoli Pogoni Szczecin złapać stabilizację i odsunąć niepokój związany z dolną częścią tabeli. Zamiast tego jest gorzka porażka 1:2 w Gdańsku i poczucie, że ten wynik był do uniknięcia – mimo trudnych warunków i fragmentami dobrej gry.
Od pierwszych minut „Portowcy” próbowali narzucić swoje tempo, nie potrafili przełamać niemocy, która wracała przez całe spotkanie – braku konkretu w decydujących momentach. Jeszcze przed golem dla Lechii Pogoń miała swoje sytuacje, jednak brakowało precyzji i zimnej krwi.
Stracona bramka w 11. minucie była efektem niedopilnowania przy stałym fragmencie gry. Dośrodkowanie Żelizki i wygrana walka w powietrzu przez Pllanę obnażyły problemy w defensywie Pogoni.
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋! 𝐁𝐔𝐉𝐀𝐑 𝐏𝐋𝐋𝐀𝐍𝐀! 💥 Piękny szczupak obrońcy Lechii! 🔝
Gospodarze prowadzą z Pogonią 1:0!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/lhp4aANa6W
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 21, 2026
Od tego momentu szczecinianie musieli gonić wynik. Pogoń długo szukała sposobu na przełamanie, a wyrównanie przyszło po indywidualnej akcji Mukairu. Strzał z dystansu, choć szczęśliwy po rykoszecie, był nagrodą za coraz odważniejszą grę. W tym momencie wydawało się, że goście przejmują inicjatywę.
Paul Mukairu daje Pogoni ⚓ wyrównanie w Gdańsku!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/wx1w9r9ej7
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 21, 2026
Druga połowa szybko jednak pokazała, że to tylko chwilowy zwrot. Decydujący moment spotkania to akcja Ćirkovicia i gol Neugebauera. Defensywa Pogoni dała się ograć niczym juniorzy, na dodatek przyszła jeszcze spóźniona reakcja przy kryciu tego drugiego i było 2:1. To trafienie ustawiło dalszy przebieg meczu.
𝐔𝐋𝐀𝐋𝐀𝐋𝐀! 😮💨 Ale pobawił Aleksandar Ćirković! 🔥🔥
Do siatki trafił Tomasz Neugebauer i Lechia znów prowadzi z Pogonią!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/BPXwhUqjal
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 21, 2026
Pogoń miała jeszcze czas, by odpowiedzieć. I miała ku temu okazje. Problem w tym, że ponownie zabrakło skuteczności i spokoju pod bramką rywala. W kluczowych momentach albo zawodziła decyzyjność, albo na drodze stawał dobrze dysponowany bramkarz Lechii.
Z drugiej strony trzeba uczciwie przyznać – szczecinianie sami pozwolili Lechii na utrzymywanie się w grze. Straty, niedokładne rozegranie i brak kontroli w środku pola sprawiały, że gospodarze mogli wyprowadzać groźne kontry. To tylko podtrzymywało chaos, który w tym meczu był wyraźnie na korzyść Lechii.
Końcówka była nerwowa, ale nie przyniosła przełomu. Pogoń próbowała, szukała, jednak brakowało jakości w ostatnim podaniu i wykończeniu. Ostatecznie wraca ze Szczecina bez punktów i z coraz większymi pytaniami o stabilność formy.






