piątek, 16 października, 2026
spot_imgspot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Puszcza Bukowa i Międzyodrze potrzebują ochrony, a znów są w centrum politycznego sporu. Jest mocny, gryfiński wątek

Sprawa rezerwatu „Knieja Bukowa” nabrała w ostatnich dniach tempa. W czwartek politycy Koalicji Obywatelskiej, w imieniu zespołu autorskiego, złożyli w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie pełną dokumentację projektową dotyczącą utworzenia nowego rezerwatu przyrody. Projektowany obszar obejmuje centralną część Wzgórz Bukowych na terenie gminy Stare Czarnowo i ma mieć powierzchnię 3339 hektarów.

To nie jest nowy pomysł. Jak podkreślają autorzy projektu, temat ochrony tego kompleksu leśnego wraca od dekad. Postulat dyskutowany jest w środowisku naukowym od ponad 70 lat, a Państwowa Rada Ochrony Przyrody rekomendowała już Ministrowi Klimatu i Środowiska oraz Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska utworzenie w Puszczy Bukowej rezerwatu o powierzchni kilku tysięcy hektarów. Współautor projektu, ornitolog Łukasz Ławicki, ocenia, że Puszcza Bukowa należy do najcenniejszych obiektów przyrodniczych w Europie, choć jej obecna ochrona jest niewystarczająca.

Autorzy projektu od początku starają się rozwiewać obawy mieszkańców dotyczące dostępności lasu. Zgodnie z założeniami rezerwatu, na jego terenie nadal możliwy będzie ruch pieszy i rowerowy, zbiór grzybów i innych płodów runa leśnego, a w wyznaczonych miejscach – rozpalanie ognisk, tak jak dotychczas. Jedyną istotną zmianą ma być rezygnacja z polowań na terenie rezerwatu.

Nie brakuje jej wsparcia ze strony innych lokalnych polityków KO. Marszałek województwa Olgierd Geblewicz przekonuje, że chce stać murem za inicjatywami, które w sposób mądry i wyważony bronią przyrody, nie blokując przy tym rozsądnego korzystania ze środowiska, bo Puszcza Bukowa – oprócz wartości samego drzewostanu – pełni funkcję zielonych płuc dla aglomeracji szczecińskiej. G

Gmina Stare Czarnowo od początku patrzy na projekt zupełnie inaczej. 14 lipca 2026 roku tamtejsza rada gminy przyjęła uchwałę wyrażającą stanowczy sprzeciw wobec tworzenia nowych form ochrony w Puszczy Bukowej, a samorząd rozpoczął zbieranie podpisów pod petycją do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Władze gminy skarżą się też na sam tryb prac nad projektem – jak alarmują, dokumentacja miała powstawać bez konsultacji z samorządem. Co ciekawe, spór o rezerwat wywołał również napięcia w obrębie samej Koalicji Obywatelskiej.

Międzyodrze i kolejne „nie” gminy Gryfino

Jeśli spór o Puszczę Bukową dotyczy jednej gminy, to kwestia Międzyodrza sięga dalej – w plany Ministerstwa Klimatu i Środowiska wpisuje się bowiem także rozszerzenie ochrony na gryfińską i widuchowską część tego obszaru, z docelowym włączeniem go do Drawieńskiego Parku Narodowego. Rada Miejska w Gryfinie zareagowała identycznie jak przy wcześniejszych planach powołania odrębnego parku narodowego Doliny Dolnej Odry – uchwałą sprzeciwu, przyjętą kilka dni temu stosunkiem głosów 14 za, 5 wstrzymujących się, przy braku głosów przeciw. Projekt zgłosiła grupa radnych, którzy podpisali się pod nim wspólnie.

Radny Tomasz Namieciński z PiS, komentując przyjęty dokument, zwraca uwagę przede wszystkim na jego charakter prawny. Jak zaznacza, uchwała „wyraża jedynie opinię Rady Miejskiej” i „nie jest w żaden sposób wiążąca dla Ministerstwa czy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która to powołuje rezerwaty”. Namieciński przypomina też skalę planów resortu – ministerstwo chce tworzyć nowe rezerwaty „nie tylko na terenie Puszczy Bukowej w gminie Stare Czarnowo, ale również na gryfińskiej i widuchowskiej części Międzyodrza”, a następnie włączyć je do Drawieńskiego Parku Narodowego. Radny stawia na koniec kilka otwartych pytań: czy na terenie planowanego rezerwatu nadal będą mogli działać myśliwi i wędkarze, i czy – jak to ujął – „klamka już zapadła”.

Zupełnie inny obraz tej samej sesji przedstawia Piotr Piznal, jeden z inicjatorów nieudanej wcześniej próby powołania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. Jego relacja jest przede wszystkim relacją o poziomie samej debaty. Piznal żartobliwie przyznaje, że na sesję „kupił chipsy i colę” – i jak twierdzi, „chyba dobrze zrobił”, bo w dyskusji o rezerwacie pojawiły się wątki dalekie od tematu: rewolucja francuska, gilotyna, czołgi na Podlasiu, Rzecznik Praw Dziecka, a nawet obawa burmistrza „przed wejściem służb o 6 rano”. Jak podsumowuje, „pokazuje to głębokość i szerokość wiedzy radnych o ochronie przyrody”.

Piznal punktuje też konkretne argumenty przeciwników rezerwatu, wskazując, że wiele z nich było już „wielokrotnie wyjaśnianych i opisanych w oficjalnych materiałach”. Za „najbardziej kuriozalne” uznaje pretensje radnych do dyrektora parku krajobrazowego, że nie stawił się na sesji – zaznaczając od razu, że „czy ktoś go zaprosił?” pozostaje pytaniem retorycznym. Odnosi się też do skargi radnych na brak informacji ze strony ministerstwa, sugerując, że zamiast czekać, „aż ktoś jaśnie państwu przyniesie informacje na złotej tacy”, warto było samodzielnie sięgnąć po dostępne publicznie materiały dotyczące planowanego parku.

Najostrzej Piznal odnosi się do wypowiedzi burmistrza, z wykształcenia historyka, który podczas sesji przywołał rewolucję francuską i gilotynę. W odpowiedzi Piznal przypomina sentencję często przypisywaną Goebbelsowi – że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą – i dodaje, że właśnie dlatego warto sprawdzać informacje, zanim się je powtórzy. Swój wpis kończy przekonaniem, że park i tak ostatecznie powstanie, „mimo kłamstw, manipulacji” towarzyszących lokalnej debacie, choć – jak zaznacza – najpierw trzeba „odmulić kanały żenady” w samym Gryfinie.

Sprawa Międzyodrza obnaża tę samą niespójność, co spór o Puszczę Bukową – tylko w drugą stronę. O ile za powołaniem rezerwatu Knieja Bukowa i rozszerzeniem Drawieńskiego Parku Narodowego na Międzyodrze otwarcie opowiadają się politycy koalicji rządzącej, w tym Koalicji Obywatelskiej – z posłanką Magdaleną Filiks na czele – o tyle lokalni radni KO w Gryfinie, którym przewodzi radna Magdalena Pieczyńska, nie poszli za tym samym kierunkiem. Żaden z nich nie sprzeciwił się uchwale idącej w dokładnie odwrotną stronę niż stanowisko partii na szczeblu krajowym. Dla części obserwatorów to kolejny dowód na rozjazd między deklaracjami ogólnopolskiego ugrupowania a tym, jak jego lokalni przedstawiciele głosują, gdy przychodzi co do czego na sali sesyjnej.

Popularne Artykuły