Spór o poszerzenie granic Drawieńskiego Parku Narodowego nabiera nowego wymiaru. Po głośnym wecie prezydenta wobec ustawy o powołaniu do życia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, lokalny samorząd w Drawnie wyraźnie opowiedział się przeciwko rozszerzeniu obszaru ochronnego. Rada Miejska przyjęła projekt uchwały, w którym sprzeciwia się włączeniu nowych terenów gminy do DPN. Głosowanie było jednoznaczne: 11 radnych było przeciw, 2 poparło rozszerzenie, a 2 wstrzymało się od głosu.
Choć temat parku narodowego zazwyczaj kojarzy się z troską o przyrodę, w Drawnie dyskusja przybrała zupełnie inny ton. Samorząd argumentuje, że decyzja o powiększeniu DPN nie została poprzedzona rzetelnymi konsultacjami społecznymi, a nowe granice – zamiast chronić przyrodę – mogą sparaliżować rozwój lokalny. W uzasadnieniu uchwały radni przedstawili szeroki katalog zagrożeń, które ich zdaniem wynikają z przepisów o parkach narodowych, prawa wodnego oraz realiów społeczno-gospodarczych gminy.
Najważniejszą obawą jest potencjalne zahamowanie rozwoju infrastrukturalnego gminy. Drawno ma ograniczoną powierzchnię użytkową, a duża część jej terenów już dziś znajduje się w otulinie parku. Włączenie kolejnych obszarów do ochrony ścisłej lub czynnej oznaczałoby w praktyce zamrożenie inwestycji – od budowy dróg, po modernizację kanalizacji czy rozwój usług turystycznych. Radni podkreślają, że gmina od lat zmaga się ze spadkiem liczby mieszkańców, a każda bariera inwestycyjna pogłębia ten trend. W ostatniej dekadzie Drawno straciło około 10 procent populacji, co potwierdzają dane GUS. Powiększenie parku, zdaniem radnych, może jedynie przyspieszyć wyludnianie.
Sporą część uzasadnienia poświęcono też wpływowi regulacji przyrodniczych na lokalną turystykę. Drawa jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych szlaków kajakowych w północno-zachodniej Polsce. Rozszerzenie granic parku może oznaczać kolejne ograniczenia – zarówno dla organizatorów spływów, jak i dla turystów. Radni przypominają, że obowiązujące już dziś limity i zakazy na niektórych odcinkach rzeki powodują spadek ruchu turystycznego. Gmina obawia się realnych konsekwencji w postaci niższych przychodów dla przedsiębiorców i osłabienia lokalnego rynku usług.
W uzasadnieniu pojawia się także problem miejsc pracy. Powiększenie parku może skutecznie zablokować rozwój agroturystyki, branży hotelarskiej czy rekreacyjnej, które w takich gminach jak Drawno stanowią kluczowy element struktury gospodarczej. W powiecie choszczeńskim bezrobocie wynosi około 12 procent – według radnych to sytuacja, w której utrudnianie inwestycji oznacza dalszą stagnację rynku pracy i odpływ młodych ludzi.
Samorząd zwraca również uwagę na koszty proceduralne, które wiążą się z każdym planowanym przedsięwzięciem na terenach objętych ochroną. Raporty oddziaływania na środowisko mogą kosztować od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, co jest barierą nie do pokonania dla wielu lokalnych przedsiębiorców. Dodatkowo włączenie nowych terenów do parku oznacza restrykcje dotyczące zbioru runa leśnego czy amatorskiego połowu ryb – aktywności, które dla mieszkańców mają zarówno znaczenie kulturowe, jak i ekonomiczne.
Radni wskazują także na problemy związane ze spadkiem wartości nieruchomości, ryzykiem konfliktów społecznych, ograniczeniem rolnictwa czy leśnictwa oraz potencjalnym zmniejszeniem wpływów podatkowych do budżetu. Ich zdaniem polityka rozbudowy obszarów ochronnych odbywa się bez wystarczającego oparcia na aktualnych danych naukowych, a lokalne potrzeby są spychane na dalszy plan.
Wszystkie te argumenty prowadzą do konkluzji, którą radni wyrazili w uchwale: proponowane powiększenie Drawieńskiego Parku Narodowego narusza zasadę zrównoważonego rozwoju, a więc równowagi między ochroną przyrody a potrzebami społeczności lokalnej. Samorząd podkreśla, że ochrona terenów cennych przyrodniczo jest ważna, ale nie może odbywać się kosztem ludzi, gospodarki i przyszłości gminy. Zamiast ekspansji parku radni proponują dialog oraz poszukiwanie rozwiązań, które pogodzą interesy obu stron.
Decyzja Rady Miejskiej w Drawnie wpisuje się w szerszą ogólnopolską dyskusję o tym, gdzie przebiega granica między ochroną środowiska a prawem społeczności lokalnych do rozwoju. I choć polityczne weto prezydenta trafiło na nagłówki ogólnopolskich mediów, to właśnie lokalne działania – takie jak stanowisko radnych Drawna – pokazują, że konflikt wokół parków narodowych nie toczy się tylko w Warszawie, ale przede wszystkim tam, gdzie te decyzje mają realny wpływ na codzienne życie ludzi.






