czwartek, 16 lipca, 2026
spot_imgspot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Szymon Osowski: Młodzi mają być aktywni, byle nie zadawali pytań

Politycy od lat powtarzają, że młodzi ludzie powinni bardziej angażować się w życie publiczne. W szkołach mówi się o społeczeństwie obywatelskim, odpowiedzialności za państwo i znaczeniu demokracji. A gdy nastolatkowie traktują te słowa poważnie i postanawiają sprawdzić, jak działa państwo w praktyce – na ten problem zwraca uwagę Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. W opublikowanym komentarzu wskazuje, że choć polskie prawo gwarantuje dostęp do informacji publicznej każdemu obywatelowi, w praktyce osoby niepełnoletnie bardzo często napotykają mur procedur i urzędniczej niechęci.

– Ustawa o dostępie do informacji publicznej mówi wprost: prawo to przysługuje każdemu. Nie ma tam dopisku „każdemu, kto ma dowód osobisty” – podkreśla Szymon Osowski.

Ekspert zwraca uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych urzędów. Jego zdaniem przez lata wykształcił się mechanizm, w którym młodzi ludzie są zachęcani do aktywności obywatelskiej wyłącznie do momentu, gdy zaczynają zadawać niewygodne pytania.

Jednym z najbardziej symbolicznych przykładów ma być sytuacja w Sejmie. Osowski przypomina, że w październiku 2025 roku weszły w życie przepisy ograniczające możliwość uzyskiwania przepustek sejmowych przez osoby niepełnoletnie. Zmiany pojawiły się po głośnej działalności Sary Małeckiej-Trzaskoś, nastoletniej autorki internetowego kanału „Perspektywa Sary”, która przeprowadzała wywiady z politykami na terenie parlamentu.

Według prezesa Watchdog Polska państwo wysłało w ten sposób młodym ludziom bardzo czytelny sygnał: możecie oglądać demokrację z galerii dla wycieczek szkolnych, ale nie próbujcie aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym.

Autor wskazuje również na konkretne sprawy sądowe. Jedna z nich dotyczy Tymona Radzika, który jako 15-latek chciał uzyskać informacje od Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej dotyczące dzierżawy państwowych domen internetowych. Zamiast odpowiedzi otrzymał żądanie wykazania pełnoletności. Sprawa przeszła przez sądy administracyjne, które uznały, że osoba niepełnoletnia nie może samodzielnie prowadzić takiego postępowania.

Podobnie wyglądała sprawa Sary Małeckiej-Trzaskoś. Kiedy skierowała wniosek o informację publiczną, postępowanie sądowe wymagało zaangażowania rodzica jako przedstawiciela ustawowego.

Zdaniem Szymona Osowskiego takie podejście stoi w sprzeczności z ideą prawa do informacji publicznej.

– Prawo do informacji publicznej to nie transakcja handlowa czy zakup mieszkania. To niezbywalne prawo człowieka, chronione zarówno przez Konstytucję RP, jak i międzynarodowe konwencje dotyczące praw człowieka i praw dziecka – argumentuje prezes Watchdog Polska.

Osowski zwraca uwagę, że problem ma także wymiar wychowawczy. Jeżeli młody człowiek, który próbuje zainteresować się funkcjonowaniem państwa, od początku spotyka się z odmowami, formalizmami i podważaniem swoich kompetencji, trudno później oczekiwać od niego aktywności obywatelskiej.

Na zakończenie swojego komentarza ekspert proponuje młodym ludziom nietypowy eksperyment. Zachęca ich do wysłania do dyrektorów szkół wniosków o informację publiczną dotyczącą wynagrodzeń nauczycieli pełniących funkcje publiczne. Nie po to, by wywołać konflikt, ale by sprawdzić, jak w praktyce działa prawo do informacji.

Pomysł jest prowokacyjny, ale prowadzi do poważnego pytania. Czy państwo rzeczywiście chce wychowywać świadomych obywateli, czy raczej obywateli, którzy nie zadają zbyt wielu pytań? Jeśli młodzi ludzie słyszą od najmłodszych lat, że demokracja wymaga zaangażowania, a później dowiadują się, że na korzystanie z części obywatelskich praw muszą poczekać do osiemnastych urodzin, to trudno się dziwić, że wielu z nich zaczyna traktować podobne deklaracje jak pusty slogan.

Popularne Artykuły