Droga, która ma połączyć porty w Szczecinie i Świnoujściu z Warszawą, przestaje być koncepcją na papierze. Ekspresowa S10 – projekt o długości około 460 kilometrów – wchodzi w kolejną fazę realizacji, w części jest już budowana, a najnowsze decyzje administracyjne pokazują, że kolejne etapy inwestycji zaczynają się domykać także od strony formalnej.
Kluczowy krok wykonano na Kujawach. Wydanie decyzji ZRID dla odcinka między węzłami Toruń Zachód i Toruń Południe oznacza rozpoczęcie budowy brakującego fragmentu, który spina układ między Bydgoszcz a Toruń. To zaledwie kilkanaście kilometrów, ale o strategicznym znaczeniu – pozwoli na ominięcie miasta i stworzy ciągłość przejazdu. Równolegle projektanci wyznaczyli docelowy przebieg trasy w kierunku Mazowsza. Wybrany wariant ominie Włocławek od północy i zakłada budowę nowej przeprawy przez Wisłę – jednej z najbardziej kosztownych i inżynieryjnie wymagających części całej inwestycji.
S10 ma być czymś więcej niż kolejną drogą ekspresową. W założeniu stanie się najkrótszym korytarzem transportowym łączącym północno-zachodnią Polskę z centrum kraju. Dla gospodarki oznacza to realne skrócenie czasu transportu towarów z portów morskich do centralnych hubów logistycznych. W praktyce – także odciążenie autostrady A2, która od lat pełni rolę głównej osi wschód–zachód i coraz częściej osiąga granice przepustowości.
Najbardziej zaawansowane prace trwają dziś na zachodnim odcinku trasy. Między Szczecinem a Wałczem realizowanych jest około 100 kilometrów drogi, podzielonych na kilka zadań. Wydane decyzje administracyjne pozwalają wykonawcom przejmować kolejne place budowy, a wraz z nadejściem wiosny prace terenowe wyraźnie przyspieszyły. Nowa trasa ominie dotychczasowe wąskie gardła komunikacyjne i przejmie ruch tranzytowy z miejscowości takich jak Kalisz Pomorski czy okoliczne mniejsze ośrodki.
Znaczenie tej inwestycji wykracza poza sam komfort jazdy. S10 ma stać się równoleżnikowym kręgosłupem, spinającym inne kluczowe trasy – od S5 i S11 po autostradę A1. W praktyce oznacza to stworzenie alternatywnego układu drogowego dla całej północnej i centralnej Polski. Na jej przebiegu skorzystają także miasta, które dotąd pozostawały na uboczu głównych szlaków – w tym m.in. Płock, który dzięki planowanym łącznikom zyska dostęp do sieci dróg ekspresowych.
Choć harmonogram całej inwestycji pozostaje rozłożony na kilka lat, pierwsze efekty będą widoczne wcześniej. Zachodni odcinek ma być przejezdny około 2028 roku. To moment, który może zmienić nie tylko sposób podróżowania, ale i układ sił w polskiej logistyce.






