Wśród wędkarzy z Pomorza Zachodniego coraz częściej słychać gorzkie komentarze i nutę rezygnacji. Wszystko wskazuje na to, że kończy się pewna epoka związana z jednym z najbardziej rozpoznawalnych i legendarnych łowisk regionu – tzw. Ciepły Kanał Dolna Odra. Miejsce, które przez dekady przyciągało wędkarzy z całej Polski, wkrótce może stracić to, co czyniło je wyjątkowym.
Kluczowa zmiana ma związek z transformacją energetyczną Elektrowni Dolna Odra. W drugiej połowie roku zakład ma zakończyć produkcję energii elektrycznej z węgla w dotychczasowej formule. To oznacza odejście od intensywnych zrzutów ciepłej wody do kanału – zjawiska, które przez lata tworzyło unikalne warunki hydrologiczne i biologiczne.
Dla środowiska naturalnego i energetyki to krok w stronę nowoczesności, efektywności i redukcji emisji. Dla wędkarzy – niemal wyrok dla łowiska, które funkcjonowało jak magnes. Ciepła woda sprawiała, że ryby pozostawały aktywne przez cały rok, także zimą. Kanał był miejscem, gdzie nawet przy siarczystym mrozie można było łowić karpie, sumy i inne gatunki w ilościach i rozmiarach, które dziś brzmią jak opowieści z innej epoki.
Wraz z przejściem elektrowni na technologię gazowo-parową zmienia się cały układ. Nowe bloki nie wymagają już intensywnego chłodzenia, a temperatura wody trafiającej do kanału ma być zbliżona do temperatury samej Odry. To oznacza koniec fenomenu „ciepłego kanału”, który przez dziesięciolecia tworzył sztuczny, ale niezwykle rybny ekosystem.
Już w ostatnich latach wędkarze zauważali wyraźny spadek liczby ryb. Kanał nie był tym samym miejscem co w latach 80. czy 90., ale wciąż dawał znacznie większe szanse na udane połowy niż sama rzeka. Teraz obawy są znacznie poważniejsze. Bez podwyższonej temperatury wody ryby nie będą miały powodu, by gromadzić się w tym rejonie. Kanał może stać się zwykłym, chłodnym odcinkiem Odry – bez wyjątkowych warunków i bez dawnej atrakcyjności.
Wędkarze nie mają złudzeń: ryby zapewne całkowicie nie znikną, ale sens wielodniowych zasiadek, specjalnych wypraw czy przyjazdów z odległych regionów kraju staje pod dużym znakiem zapytania. Dla wielu osób Kanał Dolna Odra był nie tylko łowiskiem, ale też miejscem wspomnień, spotkań i pasji budowanej przez lata.
To, co dla energetyki jest symbolem postępu i nowoczesnych technologii, dla lokalnej społeczności wędkarskiej oznacza utratę jednego z ostatnich wyjątkowych miejsc. Cena transformacji okazuje się wysoka – nie w megawatach czy bilansach finansowych, lecz w znikaniu pewnego stylu wędkarstwa i legendy, która przez dekady była częścią tożsamości regionu.






